Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A.Christie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A.Christie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 listopada 2012

Słowa ranią i... zabijają!

Słowa mogą ranić, ale czy są zdolne zabić? "Zatrute pióro" A.Christie - Królowej Kryminału, czyli jesienny wieczór z dobrym kryminałem.

Do wioski sprowadza się brat z siostrą, mając nadzieję, że tu uda im się odpocząć od zgiełku i miejskiego zmęczenia. Jerry, poskładany przez lekarza po wypadku, musi dojść do zdrowia, a co innego, jak nie świeże powietrze i cisza, mogą mu w tym pomóc? Wiejska arkadia zamienia się w najgorszy koszmar, a stereotypy związane z błogością i spokojem "wsi spokojnej, wsi wesołej" ustępują miejsca brutalnej prozie życia. Po okolicy krążą tajemnicze anonimy, które obfitują w kompromitujące treści i wyciągają na jaw najpilniej strzeżone sekrety mieszkańców wioski. Plotki plotkami, ale wkrótce dochodzi do samobójstwa i morderstw. Śledztwo podejmuje Jerry, który nie ma zielonego pojęcia o dochodzeniach, ale wie jedno: musi przechytrzyć mordercę-żartownisia.

''Zatrute pióro"  - książka nie jest tak porywająca jak inne powieści Christie, ale też nie jest przewidywalna. Jaka zatem jest? Były w tej powieści rzeczy, które bez wątpienia oceniłbym na plus. Pozytywnie na pewno oceniam język, który sprawia, że czyta się przyjemnie, a książka przypadnie do gustu nawet tym, którzy nie lubią kryminałów. Miłą niespodzianką (przynajmniej dla mnie) jest brak Herkulesa Poirota. Czytałem dotychczas z nim tylko jedną powieść (gdzie nie był w roli głównej, a jedynie jako "dodatek") i irytuje mnie (może przez to, że po raz pierwszy poznałem go w tv, a nie w literaturze?). Chociaż z drugiej strony to podobno samą Christie drażnił, więc chyba nie jestem sam :) Na plus w powieści są dialogi (bardzo zresztą dobre i żywo napisane) i wykreowani bohaterowie, ale nie obeszło się bez zastrzeżeń. No cóż, fabuła nie jest jakoś zbyt napięta, co prawda giną dwie osoby, ale podczas lektury nie czułem potrzeby zgłębiania się w nowe tropy, łączenia już odkrytych rzeczy. Owszem, na początku miałem swoich "podejrzanych" , ale znudziło mi się to po pewnym czasie i czekałem już na to, aż sprawa się rozwiąże. Jakoś mnie w przypadku tej książki nie ciągnęło ku rozwiązaniu. Nie ma atmosfery napięcia, ot fabuła sobie biegnie, a i tak jest pewne, że niedługo czytelnik pozna odpowiedzi. Gdy złapano podejrzanego, a ja widziałem, przez do końca książki jeszcze około 20 stron, wiedziałem, że pewnie ktoś inny zawinił (i nie pomyliłem się).

Może ta książka mnie nie zachwyciła dlatego, że swoją przygodę z Christie zacząłem od "I nie było już nikogo", która to powieść została włączona do kolekcji "Gazety Wyborczej" prezentującej wybitne książki i była tuż obok Goldinga, Camusa, czy Orwella. Być może już na początku postawiłem zbyt wysoko poprzeczkę? "Zatrute pióro" jako powieść jest dobra, jako kryminał trochę jednak nie zaspokoiła moich oczekiwań. Panna Marple, która pojawia się epizodycznie i właściwie nie uczestniczy w szukaniu winnego, rekompensuje te braki. Jej opowieść o motywach zbrodni, jej przenikliwość i "podsumowanie", tuż po złapaniu winnego, są na wysokim poziomie. Właściwie to jeden z lepszych fragmentów, choć prawie na końcu. "Zatrute pióro" nie zawiedzie czytelników, choć według mnie są lepsze kryminały Christie :)

sobota, 7 lipca 2012

Zbrodnia to niesłychana, pani zabija pana...a może na odwrót ?

Umarli zabierają swe tajemnice do grobu, ale są czasem ci, którzy niczym wieść gminna, pamiętają wiele z dawnych dni. Zbrodnia sprzed lat i praktycznie brak dowodów. ,,Dawne grzechy rzucają długi cień", ale czy to prawda? 

,,Słonie mają dobrą pamięć" to pozycja spośród z wielu kryminałów A. Christie, nawet jedna z ostatnich wydanych przed śmiercią, ale za to wyjątkowa. Czemu? Bo już na samym początku mamy ofiarę, a raczej więcej niż jedną, bo oto stajemy nad zwłokami małżonków, którzy zginęli wiele lat temu. Sprawa ucichła, bo wydawała się z pozoru prosta do rozwiązania. Mąż i żona, oboje postrzeleni, a obok nich rewolwer z odciskami palców obojga. Zbiorowe samobójstwo? No na to wygląda i co więcej: brak dowodów na obecność osób trzecich. Pozostaje jedno pytanie: mąż zabił żonę i potem targnął się na swe życie, czy może było odwrotnie? Na zagadkę dotyczącą zbrodni sprzed lat stara się odpowiedzieć pisarka Oliver oraz jej kolega (uwaga, bo na scenę wchodzi gwiazda wieczoru) niejaki Herkules Poirot. Duet myślę, że dobrany. Herkules lata sławy ma za sobą, bo większość osób, które go znała, już dawno przeszła na drugą stronę życia, a jego znajoma - Oliver to czysty teoretyk, bo ze zbrodnią ma do czynienia jedynie w swych powieściach i to też tylko wtedy, gdy sama wymyśli poszlaki, zbrodnię, ofiarę i oprawców. Czy nieco ekscentryczny detektyw i jego znajoma są w stanie rozwiązać zagadkę sprzed lat?  Czy ,,słonie", jak na świadków dawnych dni mówi pani Oliver , mają rzeczywiście dobrą pamięć?

Powieść ta to właściwie moje drugie spotkanie z Królową Kryminału, a niektóre historie udało mi się poznać tylko dzięki serialowi telewizyjnemu dotyczącemu przesympatycznej panny Marple. Muszę powiedzieć, że choć powieść dobrze się czyta, to jednak ,,Słonie..." nie są tak porywające jak ,,I nie było już nikogo", którą to powieść miałem okazję przeczytać jako pierwszą (choć jest ona włączona do kolekcji Gazety Wyborczej tuż obok A.Camusa, G. Greene, W. Goldinga, czy też G. Orwella i być może właśnie z tego powodu reprezentuje tak wysokie walory literackie). Niemniej jednak zakończenie jest zaskakujące (choć takie rozwiązanie brałem pod uwagę gdzieś w połowie lektury, ale wydało mi się tak absurdalne, że pogrzebałem myśl w zarodku), a pisarka pokazała, że często najprostsze rozwiązania przysparzają najwięcej problemów. Nie znam twórczości pani Christie na tyle, aby porównywać poszczególne książki i wskazywać to, jak ,,Słonie..." wypadają na tle innych powieści. Wiem jednak, że choć książka dobra, to jednak nie polecałbym jej na sam początek. Wewnątrz znajduje się wiele odwołań do już rozwiązanych przez Herkulesa spraw w innych powieściach. Nie wpływa to absolutnie na zrozumienie książki, bo są to tylko wtrącenia i wnoszą do fabuły tyle, co opis nieba (choć i ten może być ważną poszlaką w kryminałach). Uważam jednak, że przyjemniej się czyta, gdy ma się pojęcie o tym, co wspominają bohaterowie. To tak jak z moją lekturą ,,Władcy Pierścieni" Tolkiena. Wziąłem tę książkę na sam początek przygody z Mistrzem i właściwie nie była mi potrzebna szersza wiedza. Ale po przeczytaniu ,,Silmarilliona" (który na przekór poznałem gdzieś na końcu), będącego mitologią Śródziemia, zrozumiałem, że znacznie głębiej wniknąłbym w fabułę powieści Tolkiena i bez wątpienia świadomiej uczestniczyłbym w naradzie u Elronda, gdybym lekturę mitologii miał za sobą na samym początku. Tak więc ,,Słonie..." można czytać bez znajomości innych książek  Królowej Kryminału (jak uczyniłem to jak), ale większa frajda jest wtedy, gdy się już ma to obycie. Dlatego ja polecam zajrzeć do tej książki dopiero gdzieś przy końcu swej przygody z kryminałami Christie.

,,Słonie mają dobrą pamięć" to, jak pisałem, jedna z ostatnich książek A. Christie i trochę rzuca światła na konwencję literacką autorki (bohaterka właśnie pisze kryminały), a także myślę, że przemyca troszkę biografii Królowej Kryminału (przynajmniej jeśli chodzi o proces twórczy). Warto poznać, jeśli ktoś lubi twórczość pani Christie. Jeśli ktoś nie przepada, to też mu się spodoba, bo książka nie jest taka stricte kryminalna i pozwala się zaprzyjaźnić. Ja osobiście nigdy nie lubiłem czytać kryminałów i jakimś wielkim fanem też nie jestem, ale mam zamiar przeczytać wszystko Christie, co mi się uda bibliotece znaleźć, a w domu czeka jeszcze jedna powieść (ale to na czas kryzysu, gdy nie będzie mi się chciało wychodzić z domu, a będę czuł literacki głód). Ale co z tymi słoniami? ,,Słonie nie zapominają (...) ale my jesteśmy ludźmi, a na szczęście ludzie potrafią zapomnieć" (czego Wam i sobie nie życzę :D).

------------
Okładka pochodzi z:
http://www.najlepszyprezent.pl/sklep/main.php?m=main&c=product&a=show&prodid=7297

sobota, 12 listopada 2011

...i rzeczywiście nie było już nikogo...

Czy zdarzyło Wam się kiedyś wziąć jakąś książkę, co do której nie byliście pewni, czy chcecie ją przeczytać, ale jakoś Was ciągnęło? Ja miałem podobną sytuację dość niedawno. O pisarce A.Christie słyszałem od bardzo dawna (no trudno byłoby nie słyszeć o Herkulesie Poirot, czy o przesympatycznej Pannie Marple). Zainteresowała mnie twórczość wspomnianej, ale jakoś nie było okazji się zapoznać. Poszedłem do kolegi, pogrzebałem w jego biblioteczce (szacun za cierpliwość, ja bym nie dał tak łatwo dobrać się do moich książek) i efektem tej wizyty były 3 pachnące świeżością pozycje, w tym powieść Christie pt. ,,I nie było już nikogo". Wreszcie zrealizowałem swoje postanowienie, choć nie przepadam za kryminałami. Coś mnie odrzucało, a z drugiej strony chciałem wreszcie przeżyć lekturę wspomnianych na własnej skórze.

Powieść składa się z rozdziałów podzielonych na części. Jest to moja pierwsza książka tejże autorki, jak już wcześniej wspomniałem, i nie wiem, czy taki zabieg jest przez nią regularnie stosowany, czy może jest to tylko jednorazowy zabieg. Faktem jest, że to dosyć ciekawa metoda prowadzenia narracji: kilka zdań o czymś i przeniesienie uwagi czytelnika na coś innego.

Ale już nie trzymam dłużej w niepewności i coś o fabule napomknę: wyspa, kilkoro ludzi, których łączą zaproszenia do spędzenia miło czasu i dziwne wydarzenia, które dzieją się w tle. Zagadka kryminalna i gra warta świeczki. Czy bohaterowie będą w stanie przeżyć najbliższe godziny, gdy jakiś szaleniec urządza sobie zabawę kosztem życia przybyszów? Morderca jest nieuchwytny. Do końca nie wiemy, kto stoi za wieloma morderstwami. I no cóż, nawet ostatnie zdanie powieści tego nam nie powie. ,,Epilog", który opisuje pewną sytuację (jaką, to nie zdradzę) wszystko na początku także miesza, ale jednak daje odpowiedź.

Gdzieś po 20 stronach książki znajduje się wierszyk, który kończy się słowami dającymi tytuł tej powieści. Już po liryku cała fabuła staje się przewidywalna i wiadomo, wokół czego będą krążyły wydarzenia, gdyż za kilka stron już pierwsza strofa się spełnia. Nie przeszkadza to jednak w dobrej zabawie (brzmi to trochę sadystycznie, że dobra zabawa, gdy przelewa się krew, ale chodzi mi tu o główkowanie i zastanawianie się nad akcją.  Żeby nikt mnie o sadyzm nie posądzał :D). Powieść na pewno pozwoli spędzić miło czas. Mimo tej przewidywalności pozostaje jeszcze standardowe pytanie kryminałów: ,,kto za tym stoi?". Tego wierszyk już nie mówi :)

Powieść fajnie się pochłania od razu. U mnie było to trochę rozłożone w czasie z różnych powodów, ale też nie narzekam. Na pewno coś bym jeszcze w przyszłości przeczytał tej autorki, w końcu Agatha Christie to królowa gatunku. W kryminałach dobre jest to, że są lekturą lekką, niezobowiązującą i zarazem dostarczają rozrywki. Myślę, że czasem można się oderwać i coś podobnego poczytać.

Początkowo książka wydawała mi się być dziecinnie prosta, a to za sprawą wspomnianego wierszyka. Rzeczywiście dało się przewidzieć fakt, że akcja potoczy się tak, jak się potoczyła. Musiał bowiem spełnić się zapis z wiersza. Wziąwszy jednak pod uwagę to, że wydarzenia przedstawione w książce stanowiły grę, której ten wierszyk był jedynie elementem, to nabierzemy innego zdania. Coś mi nie pasowało: królowa kryminału - Agatha Christie - popełniłaby tak prostą rzecz? Otóż właśnie nie. Cała książeczka to mistrzostwo pióra. Nie jest wcale nużąca, bo niekiedy dany podrozdział ma kilka zdań, a i objętość powieści to zaledwie niewiele ponad 150 stron. Biorąc jeszcze pod uwagę to, że cała masa różnych morderstw i zabójstw w powieści, to co wrażliwszych mogą ciary przejść.

Polecam na jesienne wieczory, na miły wieczór z herbatką i jedno gwarantuję: po zaledwie kilku godzinach książka ta przeleci tak szybko, że będzie trzeba migiem szukać kolejnej pozycji autorki. Aha, jeśli ktoś jeszcze nie jest fanem Christie, to szybko stanie się nim po przeczytaniu tej książki (skąd wiem? Z doświadczenia oczywiście :) ).

Ilustracje kolejno z:
1) http://ksiegozbior-nastolatki.blogspot.com/2011/02/8-christie-i-nie-byo-juz-nikogo.html
2) http://merlin.pl/I-nie-bylo-juz-nikogo_Agata-Christie/browse/product/1,825655.html

Labels

Literatura religijna (54) literatura niebeletrystyczna (48) Literatura polska (45) Literatura brytyjska (40) C.S.Lewis (14) różne (14) Edukacja (13) Literatura amerykańska (12) literatura niemiecka (12) literatura francuska (10) J.R.R.Tolkien (8) Literatura włoska (7) Literatura rosyjska (6) F.Dostojewski (5) Poezja (5) Sz. Hołownia (5) życzenia (5) G.Greene (4) Jan Twardowski (4) Konkursy (4) A.Christie (3) J.Bergoglio (3) Jan Paweł II (3) R. Kapuściński (3) literatura argentyńska (3) papież Franciszek (3) Akcje (2) G.K. Chesterton (2) Literatura islandzka (2) M.R. Starr (2) S.Żeromski (2) Stosiki książkowe (2) W.Szymborska (2) Z. Nałkowska (2) literatura skandynawska (2) A. Flegg (1) A.Camus (1) A.Grün (1) A.Seweryn (1) A.Szyszkowska-Butryn (1) Anton Rotzetter (1) B.Ciecierska-Zajdel (1) B.Rzepka (1) C.Duriez (1) C.Miriano (1) C.Randall (1) Ch. Voegel-Turenne (1) Ch.Tolkien (1) David C. Downing (1) E.Mańko (1) E.Orzeszkowa (1) E.Schmitt (1) E.Stachura (1) F.D.Maria (1) F.Hadjadj (1) F.Kafka (1) G. Orwell (1) Grzegorz Sokołowski (1) H.Carpenter (1) H.Hesse (1) J. Bergh (1) J.B. Smith (1) J.Badeni (1) J.Conrad (1) J.Fesch (1) J.K. Stefansson (1) J.Maas (1) J.P.P. Gallagher (1) J.Spillmann (1) J.Stranz (1) J.Witko (1) Josef Dirnbeck (1) K.Minge (1) K.Paterson (1) K.Sobczyk (1) Katyń (1) Kominek (1) L.Dorobczyński (1) L.Fanzaga (1) L.Kołakowski (1) L.Staff (1) M.Batterson (1) M.Behrer (1) M.Clayton (1) M.Gogol (1) M.Grzebałkowska (1) M.Konik-Korn (1) M.Legan (1) M.Majdan (1) M.P. Kozlowsky (1) M.Prokop (1) M.Stanzione (1) Muzyka (1) N. Minge (1) O.Pötzsch (1) Ochrona środowiska (1) P. Mathieu (1) P.Coelho (1) P.Krzyżewski i J.Zjawin (1) P.Thompson (1) Paul L. Maier (1) Piotr Gąsior (1) R.Bonneau (1) R.Kusy (1) Renata Chołuj (1) S. Sturluson (1) S.Clément (1) S.I. Witkiewicz (1) S.Mostue (1) S.Wyspiański (1) Smoleńsk (1) T. Tomczyk (1) T.J.Craughwell (1) T.Müller (1) T.Virgo (1) Teatr(u) (po)Świata (1) U.Orlev (1) V.Hribernig-Korber (1) W.Golding (1) W.Gombrowicz (1) W.Nigg (1) W.Sikes (1) W.Strehlow (1) Wielkanoc (1) Wywiad (1) X i XI Muza - czyli co piszczy w filmie (1) Z.Herbert (1) Z.Kaliszuk (1) dramat (1) literatura irlandzka (1) literatura izraelska (1) zapowiedzi (1) święta (1)

Zegar odwiedzin