Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Twardowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jan Twardowski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 września 2012

Kilka myśli o Eucharystii - Jan Twardowski

Eucharystia jest jednym z najcenniejszych darów, jakie zostawił na ziemi Chrystus oczekującym na Jego przyjście wiernym. Wydawnictwo Święty Wojciech - wydawca dzieł księdza Jana Twardowskiego - wydało kolejny tomik ,,Kilku myśli o...". Tym razem rozważania dotyczą Eucharystii. 

Ksiądz - Poeta swoje rozważania snuje między innymi wokół pełnego oddania się Chrystusowi podczas Eucharystii, nabożeństw majowych, czy też pełnym uczestnictwie we Mszy Świętej. Twardowski opiera swe ,,myśli"  na Piśmie Świętym, czasem tłumaczy sens niektórych fragmentów, wyjaśnia takie zagadnienia jak wystawienie Najświętszego Sakramentu podczas nabożeństwa majowego, gdy modlimy się do Matki Bożej. Czytelnik ma okazję inaczej spojrzeć na Mszę, w której chrześcijanin uczestniczy co najmniej raz w tygodniu, ale przede wszystkim (i to główny cel tej książeczki) można chwilę pomyśleć, zastanowić się, czy też spędzić czas na refleksji. Ta niewielka książeczka nie jest kolejną pozycją, która da jasną receptę, wskaże jedyną i najważniejszą drogę. Tak jak w innych tomikach serii, także tu mamy zbiór myśli, rozważań i spostrzeżeń księdza Jana, bogatych w charakterystyczny dla niego styl. Twardowski bardzo często żył według słów: ,,nie przyszedłem pana nawracać". On nas nie chce zmieniać na siłę, on nam pokazuje prawdziwe piękno Eucharystii i jej głębię. Książeczka rzuca nowe światło na kolejny ważny temat: Eucharystię. Uczestniczymy w niej, ale czy mamy pełen obraz tego sakramentu, będącego przedsmakiem Nieba tu na ziemi?

    Msza Święta, którą Jezus odprawiał,  Jego męka - wciąż trwa ponad czasem. Raz dokonana - wciąż jest.
    Ksiądz, który odprawia Mszę Świętą, odsłania ponadczasową ofiarę.
    Gdziekolwiek jesteśmy, czy kopiemy kartofle, czy zrywamy jabłka w sadzie, czy usługujemy choremu dziecku, czy mieszkamy w najgorszych warunkach - w każdej chwili dzieje się koło nas Msza Święta, ta, którą Jezus odprawił i która wiecznie trwa. Trwa oddawanie Bogu tego wszystkiego, co człowiekowi najdroższe.
    W każdej chwili, gdziekolwiek jesteśmy, nawet nie mówiąc ,,amen" i ,,sanctus", możemy włączyć się w tę ofiarę. 
    O ile tylko chcemy wszystko, co jest nam najdroższe, oddać Bogu, bo taka jest Jego wola.

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Wydawnictwu Święty Wojciech


-------------------
Okładka pochodzi ze strony Wydawcy.
Cytat z recenzowanej książki (str. 44)

niedziela, 4 grudnia 2011

Kilka myśli księdza Jana Twardowskiego o cierpieniu, przemijaniu,odejściu i nie tylko.

Czy można cieszyć się z cierpienia? Dlaczego musimy trwać w smutku, gdy wszyscy inni wkoło cieszą się, jakby ich życie nigdy nie miało się zakończyć? Jaki sens jest w cierpieniu? Na wiele pytań dotyczących zjawiska bólu, opuszczenia, śmierci i ludzkiej egzystencji nie odnaleziono do tej pory jasnej odpowiedzi poprzez rozum. Nie od dziś jednak wiadomo, że na świecie pozostaje wiele zagadek, a na wszystkie odpowiedź zna jedynie Bóg. Choć odrobinę tych trudnych pytań porusza Jan Twardowski - kaznodzieja,  poeta, człowiek wszechstronnie wykształcony, choć kojarzony niesłusznie z prostymi wierszami i krótkimi kazaniami dla dzieci. Odpowiedzi zawarło Wydawnictwo Święty Wojciech w swej nowości: kolejnym tomiku refleksji Jana od Biedronki pt. ,,Kilka myśli o cierpieniu, przemijaniu i odejściu".

Do książki, mimo tego, że porusza ważne zagadnienia, podszedłem na samym początku bez patosu. W Biblii jasno jest powiedziane, że mamy być jak dzieci, bo są one niewinne i szerzej patrzą na świat. Ksiądz Twardowski bardzo lubił pisać i mówić do najmłodszych i nawet w jego najwznioślejszych pismach jest ten pierwiastek dzieciństwa. Książka ta z pozoru właśnie jest taka prosta, co absolutnie nie umniejsza jej wartości, a wręcz przeciwnie. Szufladkowanie Twardowskiego i zapomnienie o tym, że był wszechstronnie oczytanym człowiekiem, bardzo dobrym i mądrym kaznodziejom, a z zawodu także polonistą, byłoby nie w porządku względem Poety. Pod warstwą prostej (przypominam, że tylko z pozoru) formy kryje się coś, co w połowie książki wręcz może człowiekiem targnąć, skruszyć nawet najtwardsze serce i coś pozmieniać w nawet najbardziej już uporządkowanym światopoglądzie. Wewnątrz mamy masę głębokich treści. Ksiądz Jan przygląda się cierpieniu, przemijaniu, towarzyszącym temu emocjom, sprawom ostatecznych, a pośród nich i samej śmierci. Są to jednak przemyślenia. Po prostu, zbiór wielu myśli, refleksji, które zostały spisane ręką Poety w różnych miejscach i zebrane przez panią Iwanowską - spadkobierczynię spuścizny Księdza Jana. Twardowski opiera swe słowa na Biblii, naukach różnych osób (zazwyczaj świętych), na anegdotach, z których wręcz słynie, a także na własnych obserwacjach i odczuciach. Pierwsze, co rzuca się w oczy (pomijając po drodze bardzo wiele) to brak dydaktyzmu, podręcznikowej naukowości, a  zamian otrzymany zbiorek refleksji, które czasem mają nawet jedną stronę małego formatu.

Książeczka ta to taka niewielka ,,perełka", a właściwie to cały naszyjnik z pereł. Format idealny do torebki lub plecaka i także treść odpowiednia do lektury podczas jazdy pociągiem, autobusem, tramwajem, czy innym środkiem transportu, w którym można się na chwilę zapomnieć i poczytać cokolwiek.Ta książeczka może towarzyszyć w kolejce u dentysty, albo też w chwili, gdy mamy dosłownie 2-3 minuty do wyjścia, a nie chcemy marnować czasu na puste spoglądanie w tarczę zegara. Ksiądz Jan ma nam bardzo wiele do powiedzenia, a przy okazji porusza ważny temat, jakim jest cierpienia. Wiadomo, że cierpiał Hiob, cierpiało wielu bohaterów literackich, Jezus Chrystus na krzyżu doświadczył tego stanu, a wcześniej musiał przejść bolesną Drogę Krzyżową. Także ludzie na co dzień na własnej skórze czują cierpienie i ból, i jest tak od wieków, odkąd Adam i Ewa musieli opuścić Eden, a pierwszy z zabitych -  Abel - w agonii umierał po zaatakowaniu przez brata. W końcu każdy z nas kiedyś przeszedł przez ból i cierpienie, w myśl słów: ,,nic, co ludzkie, nie jest mi obce". I tak naprawdę to ten temat nie jest i raczej nie będzie wyczerpany, ale Jan Twardowski doskonale tu wymienia to, co bardzo ważne i analizuje wszelkie ,,za" i ,,przeciw". Pokazuje cztery postawy przyjęcia cierpienia, opowiada o cierpieniu Chrystusa, porusza temat śmierci, wskazuje na nasze zachowanie wobec ludzi przed ich śmiercią i po niej, wspomina o obecności wśród nas tych, którzy już odeszli z tego świata, a także udowadnia, że tam, gdzie ból, smutek, żałoba i płacz, tam zawsze obok jest radość. Wszystko to, jak już pisałem, nie jest w żadnym wypadku podręcznikiem do zagadnienia, a dydaktyzmem w tym wypadku są już przemyślenia czytelnika po lekturze refleksji księdza Jana. Te ponad 100 stron można praktycznie pochłonąć jednym tchem, gdy ma się trochę wolnego czasu. Miło bez wątpienia poczytać sobie zapis myśli jednego z najwybitniejszych poetów polskich naszych czasów. Książka, choć niepozorna, mała i cieniutka, to jednak pełna głębokich i przejmujących myśli. Chciałbym przepisać do recenzji kilka z tych myśli, ale jest ich zwyczajnie zbyt wiele. Chcąc ograniczyć się do minimum, potrzeba odrzucić tak wiele cennych słów. Najbardziej jednak przejmujące są przemyślenia na temat śmierci, zmarłych i pierwszych dwóch świąt otwierających listopad. Wiem, że Jan Twardowski bardzo lubił spacerować po cmentarzu, a gdy żyła jeszcze Anna Kamieńska, to właśnie ją Poeta obrał sobie za towarzyszkę swych podróży po Powązkach (na których chciał spocząć, a tymczasem pochowany został w budowanej świątyni, pośród hałasu i odgłosów wykonywanych prac).

Lektura godna polecenia, a dla spragnionych większej ilości, dobra wiadomość: Wydawnictwo Święty Wojciech wydało całą serię myśli, przemyśleń i refleksji Księdza Jana w poręcznym formacie, tworzącym na półce całą kolekcję rozważań Twardowskiego na różne tematy.

,,I ci, którzy wierzą, i ci, którzy nie wierzą, a idą na cmentarze w pierwszych dniach listopada, odczuwają, że świat jest wielką tajemnicą. Odczuwają też,  że nie idą na cmentarze po to, aby uczcić nagie czaszki, piszczele czy twórczość, ale żeby odwiedzić ludzi żywych, którzy odeszli.
Tak zwany kult pamięci w życiu ludzi niewierzących świadczy o tym, że nawet niewiara nie może wydrzeć instynktu nieśmiertelności. Na cmentarze wiedzie instynkt nieśmiertelności, którego nawet niewiara nie może zamknąć.
Wierzących nie przyprowadza instynkt, ale wiara w to, że dusza, która kochała, cierpiała, tęskniła, miała swoją walkę, którą prowadziła, po śmierci dalej działa, żyje, tęskni, kocha, oczyszcza się, idzie do Boga.
Całą nadzieją jest Chrystus, który nikogo nie zawiódł, wskrzesił Łazarza, córkę Jaira, młodzieńca z Nain, sam zmartwychwstał i pojawiał się po śmierci.
Dni listopadowe przypominają największą tajemnicę człowieka: potrzebę myślenia o swojej śmierci i o tym, że odejdziemy stąd żywi. Najbardziej potrzebne będzie chyba to, co wywalczymy przez pracę nad sobą -  miłość, ofiara, modlitwa". (str. 77-78)

,,(...) O umarłych mówi się jak o żywych. Wystarczy podsłuchać ludzi idących na cmentarze:
<<Założyłam najnowsza sukienkę, żeby moja mamusia ucieszyła się, patrząc na mnie. Adres mamusi: Powązki, przy czwartej bramie, niedaleko pomnika chłopca z dawnej szkoły w Chyrowie>>.
<<Spieszę się do dziadka na cmentarz; nie mogę się spóźnić, bo nie lubił spóźnialskich>>.
<<Idę odczytać list na grobie narzeczonej. Umarła - nie zdążyłem wysłać listu. Napisałem już i adres podkreśliłem długopisem, nakleiłem znaczek, a potem gdzieś się zawieruszył. Dopiero teraz go odczytam>>. Ile budzi się tkliwej miłości do krewnych! Nieraz wujowi, któremu za życia często się dogadywało, że był ramolem, niedołęgą, nudziarzem, wiezie się na grób chryzantemy za dwieście pięćdziesiąt złotych i jest się przekonanym, że był najporządniejszym człowiekiem na świecie (...)" (str. 94-95)

,,(...)Kiedyś byłem w tłumie ludzi idących na Powązki, ileż dobrego słyszałem wtedy o ludziach! Żona, której mąż był pijakiem, opowiadała ze wzruszeniem, jak przyniósł jej kiedyś trzy białe róże; matka wspominała, że jej syn, choć był taki okropny, podzielił się kiedyś z kolegą bułką z masłem. Niewierzących ktoś widział w kościele.
Za życia widzimy raczej nasze złe strony, ale po śmierci odsłania się to, co zmarły za życia czynił dobrego. Chyba tak patrzy na człowieka Bóg - od strony dobra (...)". (str. 91)

,,Dzień Zmarłych uczy miłości bliźniego.
Jest takie stare łacińskie powiedzenie, które znamy po polsku: <<O umarłych mówi się tylko dobrze albo wcale, ale nigdy źle>>. To powiedzenie jest nie tylko delikatnością wobec umarłych, ale jest prawdą, bo lepiej mówimy o umarłych niż o żywych. W żyjącym widzimy najpierw wady, potem zalety; kiedy pochylamy się nad grobem zmarłego, przypomina nam się z jego życia to, co dobre. Nawet jeżeli jakieś ukryte wcześniej zło wyjdzie po śmierci - patrzymy na to innymi oczami, mówimy: <<Jest już na Sądzie Bożym. Nie nam go sądzić>>.
Dzień, który uczy dobrze mówić o żyjących, nie tylko o zmarłych. Przytoczoną sentencję można powiedzieć inaczej: <<O żyjących mówmy dobrze albo wcale>>." (str. 93)


Za książkę chciałbym podziękować Panu Piotrowi Filipiakowi i Wydawnictwu Święty Wojciech
-----------
Okładka oraz logo pochodzą ze strony Wydawcy (link powyżej).

Wszystkie cytaty z:
1) J.Twardowski - ,,Kilka myśli o cierpieniu, przemijaniu i odejściu", wybór i opracowanie: A. Iwanowska, wyd. Święty Wojciech, Poznań 2011

niedziela, 30 października 2011

,,Ksiądz Paradoks" , czyli o tym, jaki naprawdę był ksiądz Jan Twardowski.


,,Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy"*


Tak zaczyna się jeden z najbardziej sławnych wierszy we współczesnej poezji,  głęboki ze względu na swe przesłanie, pełen piękna, a zarazem prostoty. Autorem jest nie kto inny, jak sam ksiądz Jan Twardowski, zmarły ponad 5 lat temu. Wybitny poeta, kaznodzieja, nauczyciel...człowiek. Nie bez kozery tak zaczynam kolejną ze swoich recenzji. Jan Twardowski żył i zmarł wtedy, gdy ja jeszcze nie interesowałem się poezją, niezbyt kojarzyłem tych wszystkich wielkich i uznanych twórców. Gdy nadszedł w mym życiu ten okres, że poezja Jana od Biedronki pochłonęła mnie bez reszty, że tej poezji poświęciłem sporo czasu, że przewertowałem tomiki, że wczytywałem się w tę lirykę - jego już nie było wśród nas. Jest jednak coś, co w jakiś sposób rekompensuje ten smutek i żal. Niedawno staraniem wydawnictwa ZNAK wyszła książka pani Magdaleny Grzebałkowskiej pt. ,,Ksiądz Paradoks. Biografia Jana Twardowskiego". Gdy dotarła paczka, moim oczom ukazała się duża księga, gruba i zapraszająca do lektury uśmiechem Poety na okładce. Twórczość Twardowskiego czytałem kiedyś jednym tchem, nie skupiałem się na jakiś dłuższych analizach (choć i takich nie brakowało), ale po prostu delektowałem się słowem. Nie zgłębiałem wcześniej jakoś szczególniej biografii Poety, poza posłowiami w tomikach. O twórcy wiedziałem tyle: ksiądz, poeta, człowiek ciepły i radosny, znany z kazań dla dzieci, mieszkający w Warszawie, piszący w sposób ciepły, zamykający w twórczości piękno świata i mocną wiarę. Jego poezja to prostota przekazu, ale i moc, która wręcz przeszywa i ciągle powoduje uczucie niedosytu. Autora inspirowała poezja barokowa, starał się tworzyć właśnie na podstawie tych metafor, wyliczeń, kontrastów, właśnie rodem ze wspomnianej epoki. W rezultacie Poeta tworzył wiersze pełne wiary, nadziei, miłości, ciepła, optymizmu, pochwały piękna świata, ale i samotności oraz smutku. Twardowski kojarzył mi się z postacią, która pisze swoje wiersze i na tym koniec. Czasem się uśmiecha i już. Jaki był naprawdę ten wybitny poeta? Skąd nagle wziął się sukces księdza Twardowskiego? Jaką drogę przebył ten człowiek, zanim usłyszano o nim i jego poezji? Jak bardzo zatem zapragnąłem przeczytać tę książkę, która rzuciła mi się w oczy jakoś tak nagle i nagle też dowiedziałem się, że chcę ją. I udało się :)

Autorka wykonała bardzo trudne zadanie. Nie było zapewne łatwo dotrzeć do wielu treści, informacji i opinii. Wiadomo, że czasy wojny, zniszczenia budynków, wielu ludzi już nie żyje i pozostaje tylko wiedza zawarta na kilku starych fotografiach i rozmowy z kilkoma żyjącymi jeszcze członkami rodziny oraz ze znajomymi.
Pani Magda zatem, jak zostało to gdzieś na początku wspomniane, wszczęła śledztwo niczym Sherlock Holmes. Trochę na początku spekuluje, dodaje prawdopodobne szczegóły, a nawet dociera do tła poszczególnych dni, pisząc chociażby o stanie pogody, zapisanym obecnie w stacjach meteorologicznych. Nie jest to jednak pozycja przegadana. Autorka spotkała się z opinią, że nie uda jej się napisać tej książki. Okazało się, że wyszło tego naprawdę sporo. Biografia sama się broni i ma czym!

Poznajemy księdza Jana, jego rodzinę, a nawet pani Magda dotarła do aktu chrztu przyszłego księdza. Wiemy trochę o rodzicach małego Janka, a wszystko to po to, aby pokazać przebieg  życia Twardowskiego. Tu zaczyna się ten wybitny człowiek, tu są jego korzenie. Książkę charakteryzuje wyjątkowa swoboda wypowiedzi i, co tu dużo mówić, lekkość pióra. Nie jest to snucie pracy naukowej, czy badawczej, ale opowieść o życiu jednego z lepszych poetów naszej ojczystej literatury. Książka wciąga i  nie zamęcza suchymi faktami. Jeśli jakieś zagadnienie wyczerpuje dwie strony, to tyle właśnie się na jego temat poświęca w tej pozycji. Jeżeli coś  wymaga rozwinięcia, to proszę bardzo: mamy obszerny materiał.. Sam nie przepadam za wszelkiego rodzaju biografiami, a wyjątkiem jedynie tu są pozycje poświęcone Tolkienowi i C.S. Lewisowi, które cechuje właśnie żywość wypowiedzi. Śmiało mogę rzec, że i ta książka wpisuje się w te upodobania. Moim zdaniem to ciekawa pozycja, bo pokazuje pełne oblicze księdza Twardowskiego, ukazuje prawdę i może czasem wzruszać, jak np. opis ostatnich chwil życia Poety, jego przepiękny wiersz pisany na łożu śmierci, w którym Twardowski powierza się Chrystusowi. Staranne pisanie przez Księdza swego ostatniego liryka na kartkę, a w rezultacie pozostawienie tylko kilku niewyraźnych zapisków ręki umierającego. Mamy nawet fotografię wiersza!

Książka porusza wiele, jak np. kontrowersyjny temat praw autorskich po spuściźnie poetyckiej Twardowskiego. Olbrzymi wkład dziedziczki, a zarazem bezwzględność w przypadku zgody na jakiekolwiek inne wykorzystanie, niż wydania papierowe w wybranych miejscach.
Z całości wyłania się obraz człowieka, który został znakomitym poetą i kaznodzieją, a w wieku dojrzewania prężnie działał w ,,Kuźni Młodych", recenzował, pracował jako krytyk i sam wiele tworzył. Mamy pokazane ulubione książki, cenionych twórców i wiele innych rzeczy. Widzimy spotkania Twardowskiego z wybitnymi literatami XX-lecia międzywojennego, takimi jak Leopold Staff, czy Kazimierz Wierzyński, a to za sprawą przeprowadzanych wywiadów. Nie wpadło mi wcześniej do głowy, że czasy Skamandrytów to aż tak bliskie czasy. Owszem, wiedziało się, że to okres pomiędzy obiema Wojnami, ale jakieś to takie bliskie się wydało, gdy uświadomiłem sobie, że to okres młodości Twardowskiego.

Biografia nie jest pozbawiona humoru, czasem smutku, a także bliskości Księdza-Poety. Na kartach przewija się wiele, a nawet jest jeden wulgaryzm, który wypada z ust dziecka i stwarza komizm sytuacyjny. Ciekawe jest to, że to nie jest taka typowa biografia. Autorka pisze o wielu rzeczach, ale głównie o codzienności Księdza Jana. Dzieli swoją książkę na podrozdziały. I tak np. mamy tu część o przyjaźniach Poety, o ,,Niecodzienniku", spotkaniach z wielbicielami, a nawet pojawia się przesławna torba Twardowskiego, która była nie dość, że podobno brzydka, to jeszcze niezniszczalna. Książka mówi tyle, że zdarzyło mi się zastanowić nad tym, czy może aż nie za wiele jest tu napisane.

Ksiądz Twardowski to postać wybitna w polskiej literaturze, indywidualista i poeta, od którego promieniuje z jednej strony pewna świeżość, a z drugiej ciepło, objawiające się uśmiechem na ustach. Zanim Ksiądz Jan stał się sławny, przeszedł długą i  czasem ciężką drogę. O tym jest właśnie ta książka: o pragnieniu uzyskania opinii o swej początkowej poezji i braku jakichkolwiek komentarzy, o zmaganiu się z samotnością, przemilczeniu wierszy, o miłych słowach i miażdżącej krytyce na temat liryków, o byciu zarówno poetą, jak i duchownym. Twardowski był niezwykle oczytany, władający językami, obcujący z literaturą, stojący na dobrej drodze do zostania krytykiem i dziennikarzem. Mocny humanista i niezależny, a zarazem ksiądz pełen pokory, wiary, ufności i oddania Bogu - kaznodzieja wzorcowy. Te dwie natury na pierwszy rzut oka są przeciwstawne, negują się, a jednak Twardowski pogodził je obie. To czysty Paradoks, a ta biografia jest właśnie o nim. W tej wyjątkowej postaci jest wszystko.

Autorka podczas tworzenia książki nie bała się dzwonić, pisać do ludzi, jeździć w miejsca związane z Twardowskim i do jego znajomych. Przeszukała zapewne wiele archiwów, cytuje wiele ze spuścizny Poety. Ta pozycja to kawał dobrej roboty. Książka jest przemyślana, dopracowana i widać tu zaangażowanie autorki. Póki co, na podobną biografię będziemy musieli długo poczekać (oczywiście jeśli ktoś sobie zada w przyszłości podobny trud). Pani Magda jest dziennikarką Gazety Wyborczej i widać w książce to dziennikarskie zacięcie.

Za egzemplarz recenzyjny dziękuję Pani Kindze Babiuch z Księgarni Gloria24.pl oraz  Wydawnictwu Znak


---------
Cytat pochodzi z:
* http://www.fuw.edu.pl/~jziel/spieszmy.html

Okładka pochodzi ze strony Księgarni (link powyżej)

niedziela, 6 marca 2011

O miłości, wieczności i pokorze

Pięknie za oknem, zima pewnie już odejdzie, albo chociaż pojawi się w słabszej formie. Ja mam małą niespodziankę dla Wszystkich odwiedzających tego bloga. Mam kilka napisanych z wyprzedzeniem recenzji książek i nawet jedna filmowa się pojawi, ale chcę dziś coś zupełnie nowego zaprezentować.

Od bardzo dawna, a przynajmniej od jakiś dwóch lub trzech lat jestem zafascynowany poezją ks. Jana Twardowskiego. Ta prostota, ciepło, optymizm i uśmiech (nie taki zwykły, ale pogodny i szczery) sprawiają, że fascynacja ta jest coraz większa. No, i wiadomo już skąd czerpię inspirację do pisania swojej poezji. Ale nie o tym tu. Ostatnio wyszła bardzo ciekawa płyta z interpretacją wierszy wspomnianego poety i znakomitym montażem słowno-muzycznym.

Blog literacki, więc nic nie stanie się chyba, gdy wkleję teledysk promujący płytę i teksty samego Autora. Polecam obejrzeć kilka razy, filmik na prawdę na poziomie, muzyka powalająca a interpretacja wiersza zachwyca. Nie wiem, może to ja nie jestem wiarygodny, ale mnie to wprawiło w zachwyt. Już nie zanudzam, a zachęcam do wysłuchania. Jestem ciekaw Waszych opinii.



W teledysku pojawia się 3 wiersze ks. Twardowskiego. Są one wplecione i połączone w jeden tekst śpiewany, a potem odczytywany. Poniżej zamieszczam teksty Autora -  w wersji pierwotnej i nie przerobionej na potrzeby powyższego filmiku. Zapraszam do wysłuchania i przeczytania.



Miłość (Nie łam rąk swych na próżno...) *

Nie łam rąk swych na próżno

nad zbawionym światem
kwiaty sasanki szeroko otwarte
nasze ziemskie kłopoty niewarte więc warte
ból co denerwował choć był byle jaki
dość daleki co przystanął blisko
wdzięczność nawet wtedy kiedy nie jest wszystko
mrówka czarna od spodu czerwonobrązowa
nie płacz że nikt ciebie nie całuje w oczy
miłość nie z tego świata każdego zaskoczy
 

2002


Inaczej **

W wieczności inaczej
nie wiadomo co małe co duże
kocha się po prostu
najkrócej to znaczy najdłużej

Wieczność - to miłość od razu
już na zawsze nie na chwilę
cieszcie się zmarłe dzieci
ważki na krótko motyle


Prośba (Sam nic nie czyniłem dobrego...)***
Sam nic nie czyniłem dobrego
ani mniej ani więcej
to tylko anioł rozdawał
czasami przez moje ręce
kochać też nie umiałem
wiernie ani niewiernie
ktoś inny lepszy
kochał przeze mnie
dogmatów nie rozumiałem
rano , w południe , w nocy

ufam że wytłumaczysz
kiedy mi zamkniesz oczy

1991

-------------------

Wiersze pochodzą z:

http://www.poema.art.pl/site/itm_151672_milosc_nie_lam_rak_swych_na_prozno.html
** http://www.topos.iq.pl/archive/goscie/gosc01.htm
*** http://www.poema.art.pl/site/itm_67719_prosba_sam_nic_nie_czynilem_dobrego.html

Ilustracje kolejno z:
1) http://shadeofgrey.blog.interia.pl/?id=1259959
2) http://moje-pejzaze.bloog.pl/kat,352612,page,2,index.html
3) http://moje-pejzaze.bloog.pl/kat,352612,page,2,index.html

Labels

Literatura religijna (54) literatura niebeletrystyczna (48) Literatura polska (45) Literatura brytyjska (40) C.S.Lewis (14) różne (14) Edukacja (13) Literatura amerykańska (12) literatura niemiecka (12) literatura francuska (10) J.R.R.Tolkien (8) Literatura włoska (7) Literatura rosyjska (6) F.Dostojewski (5) Poezja (5) Sz. Hołownia (5) życzenia (5) G.Greene (4) Jan Twardowski (4) Konkursy (4) A.Christie (3) J.Bergoglio (3) Jan Paweł II (3) R. Kapuściński (3) literatura argentyńska (3) papież Franciszek (3) Akcje (2) G.K. Chesterton (2) Literatura islandzka (2) M.R. Starr (2) S.Żeromski (2) Stosiki książkowe (2) W.Szymborska (2) Z. Nałkowska (2) literatura skandynawska (2) A. Flegg (1) A.Camus (1) A.Grün (1) A.Seweryn (1) A.Szyszkowska-Butryn (1) Anton Rotzetter (1) B.Ciecierska-Zajdel (1) B.Rzepka (1) C.Duriez (1) C.Miriano (1) C.Randall (1) Ch. Voegel-Turenne (1) Ch.Tolkien (1) David C. Downing (1) E.Mańko (1) E.Orzeszkowa (1) E.Schmitt (1) E.Stachura (1) F.D.Maria (1) F.Hadjadj (1) F.Kafka (1) G. Orwell (1) Grzegorz Sokołowski (1) H.Carpenter (1) H.Hesse (1) J. Bergh (1) J.B. Smith (1) J.Badeni (1) J.Conrad (1) J.Fesch (1) J.K. Stefansson (1) J.Maas (1) J.P.P. Gallagher (1) J.Spillmann (1) J.Stranz (1) J.Witko (1) Josef Dirnbeck (1) K.Minge (1) K.Paterson (1) K.Sobczyk (1) Katyń (1) Kominek (1) L.Dorobczyński (1) L.Fanzaga (1) L.Kołakowski (1) L.Staff (1) M.Batterson (1) M.Behrer (1) M.Clayton (1) M.Gogol (1) M.Grzebałkowska (1) M.Konik-Korn (1) M.Legan (1) M.Majdan (1) M.P. Kozlowsky (1) M.Prokop (1) M.Stanzione (1) Muzyka (1) N. Minge (1) O.Pötzsch (1) Ochrona środowiska (1) P. Mathieu (1) P.Coelho (1) P.Krzyżewski i J.Zjawin (1) P.Thompson (1) Paul L. Maier (1) Piotr Gąsior (1) R.Bonneau (1) R.Kusy (1) Renata Chołuj (1) S. Sturluson (1) S.Clément (1) S.I. Witkiewicz (1) S.Mostue (1) S.Wyspiański (1) Smoleńsk (1) T. Tomczyk (1) T.J.Craughwell (1) T.Müller (1) T.Virgo (1) Teatr(u) (po)Świata (1) U.Orlev (1) V.Hribernig-Korber (1) W.Golding (1) W.Gombrowicz (1) W.Nigg (1) W.Sikes (1) W.Strehlow (1) Wielkanoc (1) Wywiad (1) X i XI Muza - czyli co piszczy w filmie (1) Z.Herbert (1) Z.Kaliszuk (1) dramat (1) literatura irlandzka (1) literatura izraelska (1) zapowiedzi (1) święta (1)

Zegar odwiedzin